Śmieszki z niusów

Oto trochę humoru zebranego przeze mnie z news-ów. Na razie jest to wersja robocza, ale może później jakoś to ulepszę.
Wszelkie zbieżności z osobami czy sytuacjami rzeczywistymi są przypadkowe.

Może niektóre teksty zamieszczone poniżej są trochę wredne/złośliwe, ale cóż... jak to się mawia:
"Life is hard and brutal
and full of zasadzkas
and sometimes gives you kopa w dupe.
"

Z zeszytów szkolnych:

No to jest chyba de best ewer sin

Jagienka rozgniatała orzechy bez młotka, bo miała twarde przyrodzenie.
Doktor Judym, ponieważ współżył z chłopami, często znajdował się na czworakach.
Walutą angielską są funty i penisy.
Żółw musi być aż tak twardy, bo jest tak miękki.
Jeśli chcesz więcej takich, to zapraszam na stronę Jacka Osieckiego.

==========================================================================

>Za to instalacje windoze (z flopków 8-( ) wspominam jak koszmar,
>zwłaszcza, jak się okazało, ze doinstalowanie drajwera do karty
>graficznej zepsuło polskie literki. A ustawić nietypowych rozmiarów
>ekranu to się po prostu nie daje.

>Nie wiem, może są pod windę narzędzia, które umożliwią ratunek w razie
>problemów, ale jakoś u nikogo ich nie widziałem... strace/truss? gdb?
>man? ...

Wymagane narzędzia przy windzie 3.x to: Norton Editor i odpowiednia
wiedza w głowie.
Odpowiedniki unixowe: VI i wiedza w głowie :-)
Właśnie tego drugiego mi brakuje. VI po dłuższych bólach
jakoś na swoje potrzeby opanowałem.

[...]

>I kto to, do jasnej cholery, jest gen. Failure?

Ulubiony dowódca wojskowy Billa G. Drugim jego idolem jest
gen. Protection :-)


==========================================================================


Cos na (chociaż nie całkiem) o MS (lecz od MS)

>
>Subject: Upgrading your systems
>
>Last year, my friend upgraded his GirlFriend3.1 to GirlFriendPlus1.0
>(marketing name: Fiancee1.0). Recently he upgraded Fiancee1.0 to Wife1.0   
>and it's a memory hogger, has taken all his space; and Wife1.0 must be
>running before he can do anything. Although he didn't ask for them,
>Wife1.0 came with Plug-Ins such as MotherInLaw and BrotherInLaw.
>
>Some features I'd like to see in the upcoming GirlFriend4.0...
>
>  - A "Don't remind me again" button
>
>  - Minimize button
>
>  - Shutdown feature
>
>  - An installshield feature so that Girlfriend4.0 can be completely
>    uninstalled if so desired (so you don't lose cache and other objects)
>
>  - "Abort" button (O.K. that one's pretty bad - but had to say it)
>
>I tried running Girlfriend 2.0 with Girlfriend 1.0 still installed, they   
>tried using the same I/O port and conflicted.  Then I tried to uninstall   
>Girlfriend 1.0 but it didn't have an uninstall program.  I tried to
>uninstall it by hand, but it put files in my system directory.  
>
>Another thing that sucks -- in all versions of Girlfriend that I've 
>used is that it is totally "object orientated" and only supports hardware 
>with gold plated contacts.
>
> *****  BUG WARNING  ********
>
>Wife 1.0 has an undocumented bug. If you try to install Mistress 1.1
>before uninstalling Wife 1.0, Wife 1.0 will delete MSMoney files before   
>doing the uninstall itself. Then Mistress 1.1 will refuse to install,
>claiming insufficient resources.
>


==========================================================================


 Dam pracę

Wymagania :
23 do 25 lat

- Wykształcenie wyższe Techniczne
- 5 lat doświadczenia na stanowisku ministra albo prezydenta
- 3 lata przy serwisowaniu prysznicy bezprzewodowych
- 2 lata przy pisaniu podręczników do religii

Miel widziane

- Prawo jazdy kategorii A, B, C, D, E, F.....
-  Własny samochód ( najlepiej Mercedes albo WW )
-  Bardzo dobra znajomość angielskiego, włoskiego, hiszpańskiego,
niemieckiego, rosyjskiego, japońskiego.
-  wzrost 184 cm oczy jasnoniebieskie, twarz owalna ale nie gruba, jasne włosy
- bron najlepiej gazowa

Oferujemy ciekawa pracę w młodym zespole krawaciarzy na stanowisku

Główny reprezentant (salaeaus manuagerus - łacina ) handlowy o specjalności
wciskania piramidek szczęścia emerytom i rencistom
oraz  specjalista do prostowania klamek schodowych.

Atrakcyjne płace do 500000000 zł dziennie

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! UWAGA TO NIE AKWIZYCJA
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

!!!!!!!! ABY POZNAĆ SZCZEGÓŁY WPŁAĆ NA KONTO  PNP 0102012391239
20 ZŁ I CZEKAJ NA BROSZURĘ INFORMACYJNĄ


==========================================================================


#i nagle wybuchasz śmiechem, ale usta masz pełne mleka, więc 
#je zaciskasz, ale mimo to się śmiejesz, i, i, i... M | N > K
#(M - Mleko N - Nos K - Koledzy i Koleżanki).
Aaaa, bo ja nie skojarzyłem znaczków | i > :)

Dla niekumatych: | - przez; > - na


==========================================================================


-------------- To poszło na p.r.h.n
Siedzę sobie kiedyś i czytam pocztę do root'a. Na początku standard:
wycinanie wszystkich "returned mail: user unknown", najdłuższych przesyłek
ze zwrotem do postmastera itp. Dobra. >90% foldera odchudzone. Teraz czytam
"właściwe" listy. I oto, jaki "kwiatek" znalazłem (nagłówki powycinałem).
Acha: pisownia oryginalna ;-)))))))

-----------------------------
Date: Sun, 8 Jun 1997 00:57:47 +0200 (METDST)
From: [wycięto] <[wycięto]@zeus.polsl.gliwice.pl>
To: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
 
Subject: Ktos Ty ???
Message-ID: 



        Siedze sobie...
        Pacze... Ogladam sobie spisy uzytkownikow...
        Pacze...
                Pacze... na obietosci KONT i widze jakies

        ANOMALIE....

                KTOS TY I PO CO CI TAKIE KONTO ???

        Czy skrtot SYS znaczyzes SYSOP ?

        Unizenie dygam... 
A ile to masz latek (SYSOPIE) Piorunski, jesli mozna wiedziec ?


                Bardzo prosze... Bardzo o rychlom 


                                        odpowiedz...
---------------------

To tyle. W zasadzie można by się już śmiać, ale.... Kumpla coś podkusiło,
żeby sobie przejrzeć jego plik historii. I tu dopiero zaczynają się JAJA
(.sh_history przytoczone w całości). I pomyśleć, że pierwsze podejrzenie
było, że gość mógł się "włamać" :->

Dla formalności: ten system to HPUX, a nie Novell czy PC z DOSem ;->
I jeszcze jedno: po "#" komentarze moje :-)

dir			# niezły początek ;-)
sh
ls
ls
m*.*			# hm......
ls
s
pine
ls
cd mail
ls
pine
logout
cd..			# Kolega DOSowy?
logout
pine
logout
qq			# qqryq?
AT			# czy do zeusa jest podpięty modem? aż sprawdzę ;-)
ATE0
AT&F&C1&D2S7=90&K4
ATE0
AT&D2
ATV1M2L2X4
ATS0=0 I3
AT+FMFR?
AT+FLID=""
ATS0=0 I3
AT+FMFR?
AT+FCR=1;+FBOR=0;+FDCC=1
pine
cd..			# To już chyba przerabiałeś :-)
ls
cd mail
ls
cd..
ls
cdmail
cd mail
ls
cd\			# Chyba ewidentnie DOSowy :-(
ls
logout
pine
pine
setenv TERM vt100	# komentarz: gość ma shella /bin/sh
exit
pine
exit
pine
pine
logout
sh: logout		# curious....
pine
logout
pine
pine
exit
pine
exit
pine
name			# ?????
setpass			# Kolega Novellowy?
setpas
set pass		# O! przyjął mu ;-)
bomba			# a tego już nie ;-)
set pass bomba
set gowno		# to też ;-)
setpass
setpas
pass			# Blisko, coraz bliżej...
password		# A już było tak blisko.....
setpassword
exit			# Na dziś dosyć... Ta uparta maszyna ;-)
pine
clear			# dobrze, że nie CLS
exit
pine
exit
pine
finger 

exit
exit

To by było na tyle ;-)))


==========================================================================


Może nie zupełnie na temat, ale... mi się spodobało :-)
przyszło to to na listę debiana
So....

Windows 95: n.
       32 bit extensions and a graphical shell for a 16 bit patch to an
       8 bit operating system originally coded for a 4 bit microprocessor,
       written by a 2 bit company, that can't stand 1 bit of competition.



==========================================================================


 Sorry, ale nie mogłem się powstrzymać :-)) Oto prawdziwa historia o
 Prawdziwym Informatyku (nie mojego autorstwa):
 
 Prawdziwy Informatyk, prawdziwy absolwent Prawdziwego Wydziału
 Prawdziwej
 Informatyki Nielamerskiego Uniwersytetu dla Elity Informatyków
 przyszedł do pracy, jak zwykle, o dziewiątej.
 
 "Well..." - pomyślał - "Zainstalujmy software"
 Wyciągnął box z software, przeczytał uważnie warranty i conditions of
 use i rozerwal wrapping.
 - Cholera - zaklął - w manualu piszą cos całkiem innego niż w helpie!
 Muszę zwiekszyc swap file! Skąd ja wezmę disk space!
 Szybko odszukał w yellow pages numer najbliższego dealera disk space,
 chwycił za telefon i wydialowal numer.
 - Hello! - powiedział do mikrofonu - Czy możecie przysłać trochę disk
 space najbliższym truckiem? Jakieś sto kilobytes, nie więcej. Może być w
 sectors po 512 bytes. Firma "European Proffessional Software Systems" na
 Wsiową Street! Jaka price?
 - ...zostaw swoja message po beep...
 - Cholera - zaklął znowu - to jakaś answering machine! Ale
 przynajmniej nie lame, ma recorded po ludzku - podkreślił z uznaniem.
 Szczęśliwie nie był to jedyny supplier na terenie city. Za drugim
 razem odezwał się managing director i Prawdziwy zamówił sto clusters disk
 space.
 Nie minęło pół godziny jak truck zajechał pod entrance. Wyskoczył z
 niego driver i helpers i zaczęli rozładowywać packs z disk space.
 - Ostrożnie! - pokrzykiwał Prawdziwy przez window - To jest fragile!
 Hi-tech equipment!
 Zanim disk space znalazł się na hard disku Prawdziwego, a on wymiótł
 kawałki z motherboard, microprocessor i input/output był już lunchtime.
 Kiedy po doskonałych sausages i chips w fast-foodzie powrócił do
 pracy, kolejnym jego zmartwieniem stał się message "memory low". Na szczęście
 to nie wymagało suppliera. Odkręcił bolts i podwyższył memory o kilka
 centymetrow. Poskutkowało.
 "Następnym razem zrobię purchase u innego vendora" - myślał cierpko -
 "Ten jest lame blues".
 Software był już jednak zainstalowany na jego hard disku i Prawdziwy z
 poczuciem dobrze spełnionego obowiązku wsiadł w swój landrover i
 pojechał do domu, gdzie oddal się ulubionemu hobby: gardening.
 
 Czego wszystkim Prawdziwym gorąco życzę.
 

==========================================================================


Oto dyskusje miedzy Lamerem i Profesjonalista Linuxowcem:

"Dlaczego Linux ma taki ciezki interfejs?"
"A co??? Chciales stawiac DNS'a myszka w okienku?! A moze vi ci sie nie
podoba?"

"Przegryzam sie przez plik konfiguracyjny i juz mam go dosyc..."
"RTFM lamerze! man sendmail, man named, man lilo, man inetd, itd...."

"Jak skonfigurowac drukarke. Nie chce mi nic drukowac"
"Zainstaluj se ghostscripta i skonfiguruj"
"Jak?"
"RTFM!"

"Te manuale sa nie do przetrawienia!"
"Hehehe, Linux jest dla facetow z jajami, a nie dla gejow z Wingroza :)"

"Czy nie mozna byloby napisac fajniejszego interfejsu do tych wszystkich
serwisow"
"A po co? Szkoda czasu na glupoty, poza tym spod palca jest szybciej"


==========================================================================


: Please read the e-mail below and warn staff/colleagues
: appropriately.
: > >A few hours ago, Someone opened an E-mail that had
: the subject

Tak, to mozliwe.  Wprawdzie nie wirus, ale glupota i nie kasuje dysków,
lecz szare komórki i nie kilka godzin temu, lecz od paru lat, ale poza
tym wszystko się zgadza co do joty.
 
WARNING!!!!!! If you receive an e-mail titled "PENPALS GREETING", "MAKE
MONEY FAST", "FREE HOT SITES" or "NEW OPPORTUNITY!!!" -- DO NOT OPEN
IT!  The message appears to be a friendly letter offering you
megabucks, but by the time you read this letter, it is too late. The
trojan horse virus will have already infected the boot sector of your
brain, destroying all of the mind present.  It is a self-replicating
virus, and once the message is read, it will AUTOMATICALLY forward
itself to anyone who's e-mail address is present in YOUR memory!  The
virus will DESTROY your IQ back to about 27 and holds the potential to
spread itself with every message you sent, trying to be smart and save
the world.  If this virus keeps getting passed it has the potential to
do a great deal of damage bringing just everybody to a level of an
average net-idiot or a so-called `web-surfer'.


==========================================================================


> Organization:   Polish Power Grid Company
                  ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

> Masz racje - dlatego jestem .pse.; ta moda na slepe nasladowanie Ameryki/Europy
                                     ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
> (Euroshop, Zyga Trading,...) jest idiotyzmem.
  ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Ehm.... ?????

A co do takich roznych "Zyga trading": zeby to jeszcze chociaz te nazwy byly
poprawnie po angielsku...
Niedaleko mojej uczelni jest sklep ktory nazywa sie "Paradowski International
Handel" (sic!) Nawet nie wiadomo po jakiemu to...
W co drugim barze serwujacym hot-dogi w menu stoi napisane jak byk "HOD DOG".
Jeszcze nie widzialem sklepu, na ktorego szyldzie byloby poprawnie napisane
slowo "exclusive". Najciekawszy kwiatek, jaki zdarzylo mi sie zaobserwowac,
to bylo "Moda exsclusiv". A poza tym ci, co wymyslaja te szyldy, nie
zdaja sobie w ogole sprawy, ze to slowo zupelnie co innego znaczy niz polskie
"ekskluzywny", to tak jak "control" i "kontrola".

==========================================================================


>> Ja moge pokrotce wyjasnic: "analityk systemowy" to taki pan, ktory
>> przychodzi do pracy z teczka i w ladnym krawacie, rysuje na ekranie
>> rozne prostokaty i koleczka (bo u niego ostatnio wszystko jest "object
>> oriented"), a gdy przypadkiem wlaczy mu sie wygaszacz ekranu w
>> windowsach, to biegnie po administratora "bo jest problem
>> hardware'owy..." ;)
>
>He! He!
>To chyba za malo Panstwo placicie jesli tylko tacy Wam sie trafiaja :-)

Raczej w sam raz. Osoba co potrafi naprawic wlasnego peceta rzadko
bedzie dobrym analitykiem systemowym - ma zainteresowania od odwrotnej
strony :-).

==========================================================================


   Czytając  OS  Wars  przypomniał mi się pewien zabawny tekst, a
właściwie przeróbka czołówki  kreskówki.  Jest  całkiem  zabawna,
więc postanowiłem ją tu wysłać. Szło to mniej więcej tak:



  "Captain Linux and the Linuxeers"

"Captain Linux is a hero
 Gonna take the Windows down to zero
 (..)

[in background, voice of Bill G.]
- You'll pay for this Captain Linux.(tm)

 We are Linuxeers, you can be one too
 'Cause saving our planet is a thing to do
 MS-DOS and Windows is not the way
 hear what Captain Linux has to say:

   - The Sources are Yours!"

- Let our sources compile!
(..)
- By your sources compiled, I'm Captain Linux.



   Zupełnie niepoważne, ale śmieszne... ;)


==========================================================================


> > (Tlumacze z angielskiego).  21 lutego 1959 roku rozbil sie
> > UFO w zatoce Gdanskiej! Ciezko poparzonego Aliena badano w szpitalu w
> > Trojmiescie Nie mowil zadnym znanym jezykiem, a jego organy byly
> > zupelnie rozne niz ludzkie. Gdy ktos z badajacych sciagnal mu z reki
> > jakas okragla rzecz
[ciach]
> 	Nie wiem, czy to o ta historie chodzi, ale stosunkowo niedawno
> Dziennik Baltycki pisal, ze byly takie zdarzenia, ale to glownie bylo
> UFO wyjsniane rosyjskimi probami z bronia rakietowa.

Przypuszczam, ze zgadza sie. Kompletnie pijany SEP (Sowietskij
Ekspierimientalnyj Pilot), ktory po litrze Moskowskiej nie mowi zadnym
znanym jezykiem, a organy jego sa zupelnie inne niz ludzkie (ta watroba, te
nery!), a na dodatek na przegubie ma zegarek marki Pobieda...
My dobrze wiemy, Amerykany nie czaja i nie dziwmy sie im.

Pozdrowienia
Bilbo

PS. Swoja droga, jestem ciekaw, czy wielu amerykanskich sensacji nie daloby
sie wyjasnic na zasadzie tej analogii zupelknie prozaicznymi przyczynami.


==========================================================================


Dnia 16 Sep 1997 14:00:14 GMT, Lamerykanin napisał(a):
/>6U
/>
/>Od wczoraj jestem wlascicelem Internetu i nie wszystko jeszcze w pelni
/>pojmuje dlatego zwracam sie z pytaniem czy Internet to jedynie namiastka
/>poczty z jej pocztowkami i gazety z rubryka ogloszen czy tez umozliwia
/>wykonanie czegos uzytecznego?
/>Mam tu na mysli np. polaczenie mojego komputera (oczywiscie tak jak wszyscy
/>uzywam Oxxxxxxa z system operacyjnym Windows 95 (TM)) z super komputerem np
/>CRAY i wykonywanie na nim dowolnych obliczen. Oczywiscie efekty powinny sie
/> ukazac na moim monitorze (SVGA) i to za darmo najlepiej. 
/>Jezeli ktos robil cos takiego lub innego byle uzytecznego z wykorzystaniem
/>Internetu to prosze o natychmiastowa informacje na liste bo  skrzynki
/>pocztowej jeszcze nie skonfigurowlem.
/>Acha jezeli niemasz do przekazania czegos istotnego to se oszczedz
/>
/>Ps sprostowanie:
/>
/>Magic wcale nie mial na imie Patrycja bo to mezszczyzna grajacy w NBA z
/>numerem 23 w LAL
/>
/>
/>Lamerykanin
/> 


==========================================================================


> Hey ludzie!
> 
> 	Mieszkam w Kanadzie od 6 lat, oryginalnie jestem z pod Katowic.  Jestem

Tez mi oryginalnie. W tym rejonie mieszka chyba z 5 000 000 ludzi. Gdzie tu
oryginalnosc? ;-)


==========================================================================


: > >'>'   Przyłączam się
: > >'>'   PF
: > I ja, i ja! NA STOS !!!!! Nie!! Do Komory Gazowej! (A potem zgodnie
: > powiemy, że przecież czegoś takiego nie ma :-] )

: NAPALMEM ICH, NAPALMEM!!!

Tak jest! Na palmę!


==========================================================================


: Ja tam jadac tramwajem patrze obojetnie przez okno. Kevin Sorbro -
: reklama Polsatu. Pollenscy - znowu proszki do prania. Balcerowicz,
: papierosy, piwo... 

: Szkoda, ze na reklamach nie podaja cen.


==========================================================================


>> Nienawidze much. 
>Za co?
>Za sam fakt istnienia?

1)  Sa ohydne
2)  Sa paskudnie owlosione
3)  Sra^H^H^H^H robia Ci koope na jedzenie
4)  Same jedza koope
5)  Bzycza
6)  Bzycza gdy ty potrzebujesz chwili ciszy
7)  Uwielbiaja lazic po ludziach i laskotac
8)  Uwielbiaja wlazic we wlosy
9)  Jak juz taka zabijesz na scianie to zostaje ciemny slad
10) Gdy spisz wsciekle zbiera im sie na latanie kolo twego nosa
11) Sa bezpruderyjne
12) Maja glupi wyraz pyska
13) Maja wielkie oczy
14) Nie chodza jak sie im wyrwie piata nozke
15) Denerwuja Piec&Hute
16) Denerwuja Konia
17) Gryza ludzi
18) Sabotuja polski przemysl mleczarski poprzez gryzienie bydla
19)  Przeszkadzja rowerzystom
20) Ogolnie sa do du^H^H niczego.

>Przypomina mi to filozofię skinów ;)
Rada od przyjaciela:
Nie myj rano zabkow bo zabijasz wtedy mnostwo bakterii,
ktore Ci nic zlego nie zrobily.


==========================================================================


> > Chialbym zaproponowac taki temat:
> >
> > Kazdy z na kto ma ma w domu jakiegos zwierzaka zetknal sie napewno z
> > wieloma sytuacjami dziwnymi,niecodziennymi czy tez po prostu
> > smiesznymi.
> > Np: kazda rasa psow ma swoj wlasny,niepowtarzalny "repertuar"
> > zachowan.
> > Moze by warto bylo opisac takie "ciekawostki"
> 

Ja mam owczarka podhalanskiego -- ogromne, biale bydle. Czasami, kiedy
sie zatruje, wychodzi na trawnik przed domem i zaczyna jesc taka
specjalna "psia" trawe, ktora pomaga mu na zoladek. Wyglada to bardzo
smiesznie i slyszalem juz komentarze od przechodzacych ludzi typu: "jaka
ladna owieczka", ewentualnie: "mamusiu, dlaczego ta owieczka szczeka???"


==========================================================================


> 
>   Sprzedam pojazd T-90  nowy z rocznym silnikiem. Stan bardzo dobry.
> Przebieg 900 tys. km. pogłębiająca się korozja przedniej maski. Pięknie
> wkomponowane dziury po pociskach 7.62mm. Na wyposażeniu szyberdach ,
> poduszka powietrzna dla kierowcy , pasażera i ładowniczego , ABS , ASR ,
> Intercooler , Multiinjection , MULTI-LOCK , pirotechniczne napinacze pasów
> bezpieczeństwa , deska rozdzielcza i komora nabojowa w mahoniu ,
> radio-cd-odtwarzacz z możliwością nagrywania firmy BLAUPUNKT oraz
> radiostacja RADMOR 1406 + zestaw sześciodrożnych głośników moc łączna
> 3000W, podsufitka futerkowa typu "miś" , alugąsienice,
> 
> Parametry techniczne:
> poj.silnika 19.0l
> moc silnika 250KM
> armata przednia  kal. 152mm
> działko pl-lot kal. 30mm
> radiostacja moc 500W zasięg 2000km (możliwość wejścia na satelitę
> telekomunikacyjnego)
> 
> Cena do uzgodnienia
> Pojazd można obejrzeć w siedzibie Warszawskiego Okręgu Wojskowego.


==========================================================================


> > "Sama jesteś schizma" jak już. A poza tym ja się od niczego nie
> schizmuję
> > tylko dochowuję wiary przodków.
> 'A pan nawet nie wiesz, kto to był Heraklit z Efezu, o!'
> (Mam w Efezie pańskiego Heraklita :-b)
> Wiara przodków, tyż coś... ;->
> 
> Anetek poimprezowy ;-)
co mi tam jakiś Hereklat! (czy jakoś tak). Ważniejszy jest Sedes z
Porcelitu!

Sedes z Bakelitu, no i nie mozna zapomniec o Spirytusie z Polmosu :-)


==========================================================================


 > : [1] U mnie stanard to 4 lynxy w xtermach na jednym wirtualnym
 > :     desktopie, na drugim jakies 3 xtermy  z normalnymi
 > :     sesjami etc. [2]
 > e, manjak uzywa screena z dwudziestoma lynxami jeszcze z zeszlego roku,
 > paroma zapomnianymi talkami, konwerterem gif -> ascii oraz angbandem
	^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^]
	A tam gdzieś w Australii siedzą Zapomniane Dziewczyny
od Zapomnianych Talków, ani na chwilę już od wielu miesięcy
nie spuszczające oczu z migającego ekranu, licząc na to że
on jednak sobie przypomni i odpowie... kiedyś. Tymczasem obgryzają
paznokcie, zaciskają pięści i popijają zeszłoroczną 
colę... och, jak nostalgicznie :>

==========================================================================


[Ledwom sobie monitora nie oparskał. Cz.]

Pare zdan do obrazania !

Daj sobie odnowic twarz.
Patrze na Ciebie i przypomnialem sobie, ze musze wyniesc smieci
Tobie to matka chyba na szyji kotleta wieszala, zeby choc pies sie z
toba bawil
W encyklopedii jest twoje zdjecie, szukaj pod dupa
Ladne masz zeby, mozna je tez  kupic w bialym kolorze ?
Jak wygladales przed wypadkiem ?
Czy twoi rodzice byli rodzenstwem ?
Jak sie rodziles to lekarz krzyczal chyba: Szybko mlotek bo inaczej
bedzie rower !
Idz sie troche pobaw na autostradzie.
Ciebie przy porodzie trzy razy podrzucili ale tylko dwa razy zlapali.
Jakby glupota bolala, tobys caly dzien krzyczal
Jeszcze jedno slowo i twoja szczoteczka do zebow trafi na pustke.
Masz IQ 6 a od 8 swinia chrzaka.
Jakby twoj ojciec sie zlal na piec toby tylko krotko zasmierdzialo.
Jak patrze na ciebie to mi sie moja dupa coraz bardziej podoba.
Przy twoim porodzie lekarz nie wiedzal gdzie dac klapsa, bo caly dupa
jestes.
Wykrecil ktos zero ze sie meldujesz ?
U ciebie pryszcz na dupie to nowotwor mozgu
Jestes za glupi zeby budyn na scianie przybic.
Masz figure jak psia buda, wszedzie kosci.
Nawet truskawek nie mozesz zbierac bo z drabiny spadniesz.
Zamknij sie ! Kazal ktos otworzyc smietnik ?
Jakby od glupoty bylo sie malym tobys mogl pod dywanem ze spadochronem
skakac.
Jestes erotyczna jak wypadek samochodowy.
Jestes interesujacy jak polykacz ognia z angina.
Co powiesz jako postronny o inteligencji ?
Jestes wyjazkowy, i w tym nadzieja ludzkosci.
Wygadasz jak reklama stezenia posmiertnego.


==========================================================================


[ pl.comp.programming (nie wiem, czemu akurat tutaj, autor zresztą też nie ]
[ wie :) - ot, taka sobie historyjka                                       ]

Dnia Mon, 15 Sep 1997 10:11:40 +0200, souadam napisał(a):

/>  Wpierw dlugo wpatrujesz sie w biale okrycie skrywajace twoj obiekt
/>porzadania. Zaczynasz powoli lecz w pewnym momencie rozrywasz je
/>gwaltownie i oto ukazuje sie twoim oczom ten wspanialy kragly ksztalt.
/>Delikatnie ujmujesz go palcami i ukladzasz na wlasciwym mu miejscu.
/>Rozpoczelo sie. Wpierw spokojnie, ale w pewnym momencie musisz zaczac
/>pomagac sobie reka. Gora, dol, lekki nacisk, gora, dol i tak bez
/>konca... po glowie zaczynaja ci jedynie wirowac slowa: tak, tak, tak,
/>taaak ... i nareszcie jest! Oddychasz ciezko, ale jestes szczesliwy.
/>Osiagnales upragniony cel. Zainstalowales windowsy 95.


==========================================================================


 > > > > Acha, Koniu sie o nas pytal ;-)
 > > > Tiaaaa, jest interes do zrobienia...
 > > 
 > > Ile mozna stracic? :)))

 > Ty sie mnie nie pytaj, ile mozna stracic, ty sie mnie zapytaj ile mozna
 > zyskac!
AAAAAAAARRRRRRRGGGGGHH!!!!!
Z-A-R-O-B-I-ć, ty się mnie pytasz ile można zarobić!
To ja może przytoczę pełną, Jedynie Słuszną Wersję...

Wpisywali: Grzegorz Bodaszewski i JW3

"Sęk" (J.Tom)
Wystepują: Kuba Goldberg - Wiesław Michnikowski
i Bieniek Rappaport - Edward Dziewoński

- Halo? Poproszy panią zamniejscową, Lubartów 33....
  Czy co? Nie Czy pytajne tylko Trzy wzięte liczebniczo... 
  Taa,   mój numer 333... Już jest połączenie? Dziękuje ślicznie...
  halo? Halo? HALO???
- Haloo....
- Kuba?
- Kto mówi?
- Ale czy Kuba?
- Ale KTO mówi?
- Jeżeli nie Kuba, moje nazwisko pana nic nie powie... Kuba?
- Jaki Kuba?
- Goldberg...
- A jeżeli Kuba to kto mówi?
- Rappaport!
- BINIEK???
- TAK!!
- Tu Kuba...
- Goldberg ?
- Tak.
- Co jest?
- Jest interes do zrobienia...
- Interes? Ile można stracić?
- Co się mnie pytasz ile można stracić! Się mnie
  natychmiast zapytujesz ile można zarobić!
- Ile się zarobi, to się zarobi. Ja się pytam: ile trzeba
  mieć żeby ryzykować w razie że się straci.
- Niewiele... dwa, trzy tysiące masz?
- Mam mieć. Co jest?
- Jest tak: Friedmann ma weksel Szapira z żyrem Glassa, rewindykator
  jest Barmsztajn... On daje dwadzieścia procent, franko loco towar
  jest Lutmana, tylko ten towar jest zajęty przez Honigmanna z powodu
  weksel Reuberga. Za ten weksel Reuberga można dostać gwarancję od
  jego teścia Rozencwajga, tylko on jest przepisany na Rozencwajgową, a
  Rozencwajgowa jest chora...
- A co jej jest?
- Co by i nie było, to my dziedziczymy dwadzieścia procent, tylko
  Lutmann musi mieć pewność, że Honigmann go wypuści, oczywiście,
  jeżeli Rozencwajgowa jeszcze dziś się przeniesie na łono Abrahama, to
  Malwina Fajnsztajn nie ma nic przeciwko, tylko Lipszyc musi mieć
  pięćset dolary...
- Cooo?
- Nie gotówką, tylko połowę na reszte zwolnienie od
  protestu. Jassne?
- Oczywiście że rozumiem. 
- No !
- Tylko skąd pewność, że Rozencwajgowa by wyzionęła ducha?
- W tym sęk...
- Co?
- Sęk!!
- Kto??
- SĘK !!!
- Nic nie rozumiem
- Deska, w szrodku sęk!
- Jaka deska?
- Drzewo. Deska drzewniana, w szrodku sęk.
- Kto ma drzewo? LUTMANN???
- Jaki Lutmann, Lutmann ma manufakturę, a drzewo jest z lasu. Sie
  ścina, sie rżnie na deski, jest deska, jest sęk.
- A gdzie jest ten las?
- Jaki las ?
- No że wspominałeś
- Co Ciebie obchodzi nagle ? W puszczy Białowieszczanskiej jest las!
  Rosną stuletnie drzewa, sie ścina, sie rżnie, jest deska, jest sęk !
- A kto ma ten las?
- Kuba, o co Ciebie iidzie ? NIKT!
- To można kupić?
- Tę manufakturę?
- Nie, ten tartak...
- Jaki tartak, do cholery?
- No ten co sam mówiłeś, że się ścina i
  się rżnie...
- Kuba, odczep się, chodzi o to czy Rozencwajgowa wytrzyma do
  licytacji !
- A ona sprzeda ?
- Co ?!
- Ten tartak
- Kuba, przecież... Jaki tartak do cholery ?!
- No że się ścina i się rżnie..
- Kuba!... Że mnie coś podkusiło powiedzieć jego ten sęk... Kuba,
  ja cofam ten sęk. Ja cofam wszystkie sęki na świecie !
- Co ?
- Sęk.
- Który ?
- Że pisze w Kurierze Warszawskim tych sztychów. TO JA JEGO COFAM !!!
- W Kurierze Warszawskim ? To było ogłoszenie ?
- Jakie ogłoszenie ?
- No że on sprzedaje
- KTO ???
- No ten, co pisze, że parceluje ten las. Słuchaj, tylko ten tartak
  to ja bym zatrzymał dla siebie.
- Kuba...  Po co tobie ten tartak ?... Zleź z tego tartaka!!!
- No wiesz, Rappaport, że ja Ciebie nie rozumiem. Ty budzisz mnie
  w nocy. Pół godziny namawiasz mnie, żebym kupił las. A teraz
  odmawiasz mnie od tego tartaka. To co to jest za interes ???
- Kuba...
- Zaraz, chwileczkę, spokój! Owszem, dajmy na to,
  ja daje dwa tysiące na las. To kto inny będzie miał tartak, tak?
  Będzie mnie dyktował ceny? Będę jego dawał zarabiać na rżnięcie? 
  To gdzie jest LOGIKA ?... To wolę kupić ten tartak! Mam rację?
- Teoretycznie tak... Tylko że mię coś podkusiło.
  Staropolszczyzne sie mnie zachciało. Sęk, sęk, równie dobrze 
  mogłem powiedzieć, ja wiem... - tu leży pies pochowany...
- ...piees?
- PIES!
- Piesek! Jaka rasa?
- Szlag mnie trafi...
- Słuchaj, Rozencwajgowa ma na sprzedaż psa? Czy to jest
  może łyżew ?  Wiesz, ja bym chętnie kupił, bo Hipek bardzo
  chce mieć łyżwa... No, ostatecznie może być sweter. 
  Albo bulgot? Albo taki mały, biały dupelek... Słuchaj, tylko
   bron Boże jajnik! A to jest - jaka rasa?
- Jaka rasa?... NORDYCKA, psiakrew odczep się od tego zwierzęcia,
  nieszczęście ty moje!
- Słuchaj, Binieku, dwa tysiące za psa? Ja mogę dać...
  trzydzieści złotych. Duży piesek?
- OLBRZYMIE BYDLE!!! [słyszy telefonistkę] Złociutka, to nie do
  pani! Znaczy, co? Chwileczkę, Kuba, ta rozmowa za chwilę będzie
  kosztowała czterdzieści dwa złote!
- No co to znaczy czterdzieści dwa złote, jak się kupuje i las, i
  tartak, i psa...
- Wiesz co ja ciebie powiem? Ty wez sobie ten las za darmo...
- A tartak?
- A TAR.... A tartak to ty sobie weź tyż za darmo...
- A pies?
- A pies?... A pies ci mordę lizał!!!!!!!!!!!!!!!


==========================================================================


To jest z wykladu. Nasz prof. od analizy lubi robic takie przerywniki...

Jaki wplyw maja kreskowki na nauke przecietnego Amerykanina.
Amerykanskim studentom zadano taki problem:
Jest stol, a na nim kuleczka. Kuleczce nadana pewna predkosc - nie za duza
nie za mala. Pytanie brzmi: Jakim torem kuleczka spadnie ze stolu?

        o           _________________
===================                  |
 ||		|| |  \              |
 ||		|| |    \	     |
 ||		|| |      \	     |
 ||		|| |        \	     |
 ||		|| |          \	     |
 ||		|| |            \    |
                  (1)           (2) (3)

No i jaka byla odpowiedz?


Oczywiscie nr 3 :)))


==========================================================================


>Poszukujemy osoby do pracy przy przygotowaniu prognozy pogody.
>Wystarczy znajomosc Windows.
>Mile widziana znajomosc programow graficznych Illustrator, Photoshop, oraz
>zmysl artystyczny.


To Windowsy juz potrafia przewidywac pogode? Sam nie wiedzialem co mam na
twardzielu! :-)))


==========================================================================


:
:: A tak apropo strusia to jadlem wczorej bestie.
:: Lykowaty byl.
: 
: Jakbys tyle biegal, to tez bys byl :)
: 


==========================================================================


Pewnego razu, pewien naukowiec sie nudzil. Wlaczyl wiec komputer.
A moze zadzwonil do niego, rownie znudzony, kolega po fachu.
Pomysleli sobie, ze moze ciekawym bedzie blizsze przyjrzenie sie
komputerom. Dokladniej - Internetowi. Wstepne rozeznanie zaowocowalo
podjeciem decyzji o przeprowadzeniu szeroko zakrojonych badan.
Bizes sie oplacal, bo probkowanie bylo darmowe i nie trzeba bylo
ponosic zadnych nakladow. No i oczywiscie za wszystko placil ktos inny
- podatnicy. Jak slodko byc psychologiem - wystarczy myslec a kasa przyjdzie
sama. Po przeprowadzeniu wielce naukowych badan - w ktorych nawiasem mowiac,
wiecej jest uprzedzajacych przyszle wnioski pogladow, niz wlasciwej metodyki
badawczej - sformulowano raport dla wielce szanownej komisji_ktora_duzo_moze.
KKDM zgodzila sie z wnioskami zawartymi w raporcie (to ten drugi cytat).

W niedlugim czasie, Internet zaroil sie od agentow komisji, ktorzy w rozny
sposob probowali wplywac na pozostalych, szarych internautow.
Mowili co wolno, a za co ponosi sie kary. Opracowano odpowiednie regulaminy,
a kazdy kto chcial skorzystac z Internetu musial ich bezwzglednie przetrzegac.
Prywatni providerzy Internetu zostali zobowiazani do instalacji oprogramowania
sledzacego oraz skladania tygodniowych raportow w lokalnych oddzialach Komisji.
Zmienilo sie pare rzadow, komisji itd. KKDM trwala jednak niepodzielnie -
nikt przy zdrowych zmyslach nie pozbywa sie przeciez siatki, umozliwiajacej
kontrole nad innym czlowiekiem. I tak to sie toczylo, z predkoscia liczona
w megahercach...

Pewnego dnia, Maly Jas sie nudzil. Wylaczyl wiec komputer, zalozyl trampki,
puscil baka i wyszedl na spacer. Wloczyl sie po miejskim parku, gdzie
wsrod listowia blyszczaly druty infostrady. On ich jednak nie zauwazal.
Nie mial zadnych planow. Bo co moze zaplanowac sfrustrowany dwunastolatek?
Nogi poniosly go w sina dal. Moze dlatego wlasnie nie zauwazyl tabliczki
z napisem OBSZAR ZASTRZEZONY! WSTEP GROZI SMIERCIA!
Mlody porucznik nigdy sie nie zastanawial nad czyms takim jak emocje.
Moze dlatego wlasnie tepo patrzyl na monitory przekazujace obraz terenu,
na ktorym gesto bylo od mysich trupow. No tak, w koncu juz po siedmnastej.
A lasery strzelaja do wszystkiego cokolwiek sie poruszy.  Za chwile przyjda
sprzatacze. Na #sexpl wlazl Menzurka. "Znam go. Wiem o nim wszystko...
Tylko,po diabla on tu wlsciwie przychodzi?" zastanawial sie mlody porucznik.
Maly Jasio zaczal schodzic po schodkach. Dziwilo go, ze drzwi otworzyly sie
tak latwo. Na skraju swiadomosci rozwalila sie przerazajaca mysl, ze chyba
juz gdzies sie z tym spotkal. Latwo wejsc, ale moze nie sposob wyjsc?
Scyzoryk miedzy skrzydlem drzwi a framuga powinien zalatwic sprawe.
Czerwone swiatlo wylawialo demoniczne konstrukcje z infoplastiku.
Nagle, na koncu korytarza, zobaczyl JA. Gdy sie zblizyl, zauwazyl, ze
nie byla jakas szczegolna - potworna, gigantyczna czy chocby rozowa.
Nie zastanawiac sie nad tym co wlasciwie robi, wyciagnal WIELKA WTYCZKE...

"Cholera! Co za idiota opracowal algorytm umozliwiajacy powstanie
'martwego pola' w systemie kamer penetracyjnych?' - zdazyl pomyslec
mlody porucznik, zanim rozpadl sie w infobycie.

To tylko taka luzna refleksja, ktora nie ma nic wspolnego
z rzeczywistoscia, prawda?
Prawda!?


==========================================================================


>>Mierzona moim sposobem temperatura w stanie malego obciazenia wynosi 36,6
>
>nareszcie jakis ludzki procesor
>normalna temperatura pracy 36.6
>
>
>p.s. po przekroczeniu 37 stopni kladziemy na radiator tabletke aspiryny


:-))))))


==========================================================================


FIRMA MICROSOFT ZAPOWIADA WYDANIE WERSJI BETA SYSTEMU WINDOWS
                                              TP 

REDMOND, WA BUSINESS WIRE (16 pazdziernika) - Korporacja Microsoft
poinformowala we czwartek o przekazaniu wersji beta Windows TP,
nowego telepatycznego systemu operacyjnego, do 1500 miejsc testowych
rozsianych na calym swiecie.

Zaprojektowany z wykorzystaniem Microsoft C for Neurons (ukaze sie
niebawem) Microsoft TP omija malo wygodny interfejs, wspoldzialajac
bezposrednio z mozgiem uzytkownika. Za pomoca Microsoft MindMouse
(myszki umyslowej), uzytkownik moze zwizualizowac sobie obrazy w
swoim umysle, a aplikacja stowarzyszona z danym obrazem (lub inaczej -
"ikona myslowa") zostanie natychmiast uruchomiona. Uzytkownik
moze wizualizowac obrazy w celu utworzenia obrazow w formacie Windows
Bitmap lub wmyslec tekst bezposrednio do dowolnej aplikacji
pracujacej w systemie Windows.

Windows TP jest w pelni zgodny ze wszystkimi poprzednimi wersjami
Windows. Dane przechowywane w systemie Windows TP moga byc
skopiowane do pamieci krotkoterminowej Uzytkownika (The Windows TP
Clipboard), lub przekazane bezposrednio do pamieci
dlugoterminowej za pomoca nowego, 32-bitowego systemu DNA (Direct Neuron
Access). Uzytkownik moze potem podlaczyc sie do innego
systemu Windows TP w celu przeniesienia danych.

Microsoft zapowiedzial takze pierwsza aplikacje, zaprojektowana
specjalnie dla systemu Windows TP. CyberMail jest systemem poczty
mentalnej, umozliwiajacej przekazywanie informacji za pomoca mysli.
Uzytkownik wizualizuje sobie osobe, lub znak firmy, do ktorej zamierza
przekazac wiadomosc. Wersja beta tego systemu jest juz od kilku miesiecy
testowana w firmie Microsoft.

Zalozona w roku 1975 firma Microsoft jest swiatowym liderem w dziedzinie
oprogramowania dla komputerow osobistych. Microsoft oferuje
szeroki wachlarz uslug i produktow przeznaczonych zarowno dla biznesu,
jak i do uzytku osobistego. Kazdy z produktow jest projektowany z
mysla o ulatwieniu i uprzyjemnieniu pracy kazdemu korzystajacemu z
dobrodziejstw nowoczesnej techniki obliczeniowej. 

KONTAKT: Microsoft Corporation Liz Waghtor, 206/555-8080 (adres
CyberMail: niska, pekata pani o ognistoczerwonych wlosach z ogromna
gula, rosnaca w prawym rogu wargi. Niebieski tatuaz na prawym ramieniu
mowi: "Billy G. -- Mezczyzna dla Mnie"). 


==========================================================================


> > A po trzecie, moze to i ladnie wyglada, ale i tak jest
> > niepraktyczne :).
>
>    A co jest praktycznego w takim zelastwie? Caly rynsztunek rycerza
> jestMBZ (moim babskim zdaniem) piekielnie niepraktyczny. Ciezki, uprac

> sie nie da, rdzewieje, kazdy upadek z konia grozi nie tylko kalectwem
> ale i
> niemoznoscia wlezienia z powrotem z takim ciezarem. Jedynym
> nieszkodliwym sposobem wozenia miecza wydaje mi sie przytroczenie go
> do kulbaki.


==========================================================================



Subject: Re: Co mozna zrobic z programem mICROSOFTU ( dowolnym )


> 
> 1) kupic ?????????????
> 2) odpakowac
> 3) przeczytac instrukcje
> 4) jeszcze raz przeczytac instrukcje
> 5) przeczytac instrukcje ze slownikiem w reku
> 6) spytac kumpla o co chodzi w instrukcji
> 7) spytac sprzedawce o co chodzi w instrukcji
> 8) zadzwonic do mICROSOFT Polska i spytac o co chodzi w instrukcji
> 9) napisac list elektroniczny do mICROSOFT ( w stanach ) z pytaniem o co
> chodzi w instrukcji
> 10) instalowac program "na chuja" ( czytaj CZUJA)
> 11) zrestartowac system ( ... nacisnij OK aby zrestartowac system ,
> nacisnij NIE aby zrobic to pozniej - ikona NIE jest NIEaktywna )
> 12) przeinstalowac system z powodu bledu kernel
> #1398UI690-459832551-AA495168 blizej opisanego w instrukcji ...
> 
> QRW........!!!!!!
> 
> ( sprawdzone dla wiekszosci legalnego oprogramowania - piraty chodza bez
> zarzutu )


==========================================================================


>Uwaga opisane niżej zdarzenia są fikcyjne. Zanim zaczniecie czytać
>dalje proszę o zapoznanie się z tym: " :-)   :-)   :-)   :-) ".
>
>> Wczoraj chcialem sobie przeformatowac dyskietke na swoim pececie.
>Wczoraj chciałem pojeździć swoim samochodem
>> Zamiast "format a:", napisalem "format c:" - kazdemu moze sie zdarzyc,
>zamiast prawą jeździłem lewą stroną drogi
>> nie?  Komputer grzecznie zapytal, czy jestem pewien co robie, napisalem,
>inni kierowcy trąbili, świecili "długimi"
>> ze tak.  Po czym ukazala sie wiadomosc, ze zawartosc mojego trwalego dysku
>> jest wymazywana bezpowrotnie - 1%, 2%, 3%, 4%....  Patrzylem na to jak
>> zahipnotyzowany, az wreszcie wylaczylem komputer, gdy 5% pamieci bylo juz
>> wymazane.  Na szczescie te 5% chyba nie dotyczy zadnego z dokumentow,
>potrąciłem 1,2,3,4,5 rowerzystów zanim się zatrzymałem
>> ktore mialem na dysku - komputer dziala jak dzialalal.
>życie toczy się dalej, ludzie nadal jeżdżą po ulicach
>> Mam teraz pytanie, co to za pacan wymyslil, by tak latwo mozna bylo
>> pomylkowo wymazac cala pamiec z komputera?  Tylu programistow obrodzilo, 
>> pieniadze biora ogromne, a nie potrafia zrobic fool-proof zabezpieczen.
>> Teraz wiem juz, co robic, gdy podpadnie mi ktos uzywajacy peceta...
>Dlaczego tak łatwo jeździć po ulicach lewą stroną. Budowa dróg
>kosztuje takie ogromne pieniądze, a muru na środku drogi postawić nie
>potrafią.
>
>Jarek Andrzejewski


==========================================================================


> No tak, im blizej szczytu, tym bardziej nogi bola,a im blizej ubikacji,
> tym trudniej wytrzymac. :))
> 
> Tez tak macie? :))
> 

Szczytujesz wylacznie na stojaco? Sprobuj moze kiedys jakos inaczej..
:-)~~


==========================================================================


Wielbicielom WinNT chcialbym zadedykowac ponizszy fragment listu,
ktory dostalem od znajomego:



(I had once an opportunity to deal with those advertised Microsoft
Tech support.After spending half an hour in the international line I
got a wonderful answer "Microsoft Knows about this problem with
Windows NT Server software and is currently investigating it." they
recommended me TO REBOOT MY SERVER OFTEN -- that's the server with 200
users and a lot of staff including postoffice file and print server
etc...!)




==========================================================================


Wymaga specyficznego poczucia humoru, ale... :)


Pan Jezus z apostołami przechodzil kolo domu publicznego.
Po dlugich namowach apostołów zgodził się wejsć do srodka, a nawet do 
pokoju jednej z panienek. Po chwili wybiega przerażona panienka
krzyczac:
CO ON MI ZROBIL, CO ON MI ZROBIL!!!
Gdy z pokoju wyszedl Jezus apostolowie obskoczyli go i zaczęli wypytywać
Panie coż jej uczyniles?
Jezus odpowiedzial:
Wszedlem do srodka, widze leży kobieta nogi rozłożone, rana cięta w
kroczu. Wiec ją uleczyłem.:)))))


==========================================================================


>>Czasem pomaga potrzymanie kart 25 numerowych po potarciu magnesem w 
>>kuchence mikrofalowej nastawionej na rozmrazanie przez okres okolo 2 
>>minut.
>
>
>No i zapomniales dodac, ze to imadlo musi miec uchwyty ze stali
>antymagentycznej. Poza tym - jak to juz ktos na ktorejs z list
>radzil: sprawie pomaga, jak z boku stoi oscyloskop i generator
>impulsow prostokatnych. Mysle, ze nie zaszkodzi tez wziac cos na
>przeczyszczenie.
>
>
>Udanych prob!


==========================================================================


(dla niekumatych w temacie: "Bus error" to taki komunikat wyrzucany przez
niektóre wadliwe aplikacje)

/>[...]
/>> > NcFTP odpada (bus error)
/>> Hmm... moze ja nie zrozumialem pytania?
/>
/>Proste. Tak długo czeka na nawiązanie połączenia, że mu ostatni autobus do
/>domu ucieka ;)


==========================================================================


>Czesc ..
>Mam problem, jestem czlowiekiem wygladu Andrzeja Goloty,
>jednak zosobnie jestem od niego biedniejszy, kupilem
>wiec samochod 126p bo podobno tani w utrzymaniu a OC znowy
>podniesli. Problem mam taki:
>Musialem wymontowac obydwa przednie siedzenia zeby sie zmiescic
>i wygodnie kierowac, siedze wiec na tylnym siedzeniu i w ten sposob
>kieruje samochodem, ale mam jeszcze rodzine, dwojke malych dzieci i zone,
>poniewaz z przodu nie mam siedzen wszyscy siedzimy z tylu (dzieci
>na kolanach zony), teraz nie wiem czy, siedzac tak, jest to zgodne z
>przepisami i czy mam zapinac pasy, bo siedze na tylnim siedzeniu, 
>a rocznik samochodu nie jest wyposazony w te pasy. Co na to policjanci jak
>mnie zatrzymia.
>Czy w takim wypadku przypadku te tylnie siedzenie nalezy interpretowac
>jako przednie i czy wogole mozna tak jezdzic ?
>z powazaniem


==========================================================================


Zasłyszane na ulicy ..

Pytanie:
 Co zrobić, żeby Win* chodziło na tym samy sprzęcie z taką samą prędkością
jak Linux ?

Odpowiedź:
 Ciężko, no chyba że przed uruchomieniem Linuxa zmniejszy się ilość pamięci
do 16/8 MB RAM.


==========================================================================


>Mnie sie wydaje, ze kible na statku kosmicznym musza strasznie smierdziec,
>co wiecej, zapewne sa bardzo niewygodne. Nawet jesli tak nie jest - to po

Dlaczego? Proznia odessa caly smrod. Siadasz/stajesz sobie jak normalnie,
tylko sie przypinasz pasami (zawsze to w koncu jakis odrzut, a tu niewazkosc).
Potem pociagasz wajche, otwiera sie klapka i z takim szumem jak normalnie
wszystko sie wysysa. Tylko trzeba szybko, zanim wszystko wylewituje i albo
wysmaruje cie calego (jak stoisz przed), albo tylko rzyc (jak siedzisz
i dziure zapychasz soba). No, ale w razie czego mozna sie umyc (to jezeli
siedzisz dlugo i czytasz). Jest moze pewne niebezpieczenstwo przyssania,
ale po odrobinie treningu chocby i w domu z odkurzaczem...

>miesiacach takiego lotu przyjemnie jest stanac sobie na wolnym powietrzu,
>przeciagnac sie, ulzyc sobie, przy okazji zaznaczajac teren (moze to byl w
>ogole taki zwyczaj pilotow jednostek desantowych Space Marines?). Ja mysle,
>ze pokazana scena doskonale pasuje do samczego displeju w rodzaju Homo...

A to co innego. Faktycznie zaznaczanie terytorium w statku kosmicznym to
troche niewygodne.


==========================================================================


> : JESTEM PRZECIWKO ODSZCZALOWI WILKOW !!!!
> 
> JA TEŻ! W końcu to nic przyjemnego dla takiego wilka, jak się ktoś na niego
> odszcza.
> 
> : nawet ...mysle ze taki osobnik ktory sobie zrobi "polowanie" na takiego
> : wilka powinien nawet swoje odsiedziec ....
> 
> Uciąć mu ch... ! Uciąć mu ch... ! (o ile wilk już mu go nie odgryzł...)
> 
> ;-))))))))))))))))))))


==========================================================================

c
> >  Wczoraj chcialem sobie przeformatowac dyskietke na swoim pececie.
> >  Zamiast "format a:", napisalem "format c:" - kazdemu moze sie zdarzyc,
> >  nie?  Komputer grzecznie zapytal, czy jestem pewien co robie, napisalem,
> >  ze tak.  Po czym ukazala sie wiadomosc, ze zawartosc mojego trwalego dysku
> >  jest wymazywana bezpowrotnie - 1%, 2%, 3%, 4%....  Patrzylem na to jak
> >  zahipnotyzowany, az wreszcie wylaczylem komputer, gdy 5% pamieci bylo juz
> >  wymazane.  Na szczescie te 5% chyba nie dotyczy zadnego z dokumentow,
> >  ktore mialem na dysku - komputer dziala jak dzialalal.
> >
> >  Mam teraz pytanie, co to za pacan wymyslil, by tak latwo mozna bylo
> >  pomylkowo wymazac cala pamiec z komputera?  Tylu programistow obrodzilo,
> >  pieniadze biora ogromne, a nie potrafia zrobic fool-proof zabezpieczen.
> >  Teraz wiem juz, co robic, gdy podpadnie mi ktos uzywajacy peceta...

:   Zapytal grzecznie i tylko raz, i bardzo slusznie, Panie Leszku.
: Gdyby zapytal drugi raz, to doprawdy byloby juz niegrzeczne, bo
: oznaczaloby, ze komputer watpi w Pana decyzje. On potraktowal
: Pana z pelna atencja i chwala mu za to. :-) 

No coz - zawsze twierdzilem ze ten dialog powinien wygladac tak:
-Format a:
-czy na pewnoe chcesz sformatowac dyskietke?
-yes
-Wszystkie dane na dyskietce zostana stracone, kontunuowac?
-yes
-Czy jestes absolutnie pewny ze chcesz sformatowac dyskietke i 
  stracic wszystkie dane?
-yes.
-To dlaczego glupolu zabezpieczyles dyskietke przed zapisem?
 c:>


:-)


==========================================================================

c
> >  Wczoraj chcialem sobie przeformatowac dyskietke na swoim pececie.
> >  Zamiast "format a:", napisalem "format c:" - kazdemu moze sie zdarzyc,
[tutaj to samo co powyzej]
> 
> Calkowicie popieram, Wczoraj wlalem do mojego CD rom butelke Coca Coli. I
> oczywiscie, system nie raczyl zapytac, czy chce wlac, czy nie. Co wiecej
> na butelce Coca Cola nie bylo napisene, ze nie wolno wlewac do CD romow.
> Teraz moj komputer jest do wyrzucenia, a wszystko z winy tych pacanow, co
> to wymyslili butelki z ktorych sie tak latwo wylewa i CD romy z otworami
> ( w ktore mozna rozne rzeczy wlewac). Moze by tak zbiorowy lawsuit?
> Technically chelenged contra pacan-programers? Jedna taka, co wylala
> sobie goraca kawe na cipcie w McDonaldzie dostala 7 mln. A co my gorsi?


==========================================================================


	Mój nowiutki Microsoft Advanced Budzik (TM) poderwał mnie na nogi
punktualnie, co do minuty. Pierwszy raz! Wczoraj kupiłem go w Centrum
Technologii Czasomierniczych (R). Z początku myślałem o nowym zegarku, i nawet
w promocji był jeden taki, co to mi się strasznie podobał. Sprzedawca pokazał
mi, że po dokupieniu dodatkowych modułów może nawet pełnić funkcję stopera!
Oczywiście, do standardowego wyposażenia należy saper, pasjans, wodotrysk i
aparat fotograficzny (ten ostatni da się wykorzystać, jedli kupimy interfejs
do Zintegrowanego Pulpitu Obsługi Graficznej - TM). Niestety, po pierwsze nie
miałem na koncie dość pieniędzy, po drugie, plecak z bateriami i modułem
Inteligentnego Oprogramowania trochę uwierał mnie w plecy (mam skoliozę).
	W domu od razu zabrałem się za rozpakowanie, czytanie instrukcji i
instalację. Wystarczyły cztery listy (tzn. w sumie osiem, nie wiem czemu
zawsze wysyłane są podwójnie, jeden na mailwatch.security.microsoft) do Działu
Obsługi Klienta Centrum Technologii Czasomierniczych (R) i już po godzinie (bo
musiałem jeszcze pojechać po startowy CD-ROM, którego brakowało w zestawie -
każdemu może się zdarzyć. No, ale pomyłka była moja - w zestawach promocyjnych
budziki nie są dostarczane ze startowym CD-ROMem, tylko trzeba sobie samemu
zapisać system na nagrywarce. Kupiłem więc nagrywarkę) na fioletowo - szarym,
prześlicznym displeju pojawiły się pięknie stylizowane, trójwymiarowe,
holograficzne cyfry: 2015. Rzeczywiście, za oknami był już wieczór! W dodatku
prostota obsługi - nie trzeba nawet kiwnąć palcem (to zresztą hasło reklamowe
promocji) - wystarczy mrugnąć porozumiewawczo w kierunku budzika, a system Eye
Lid Movement Detection (TM) zareaguje tak, jak prymitywny, przestarzały
zegarek na naciśnięcie przycisku.
	Niestety, po jakimś czasie zacząłem się niepokoić. Cyfry się nie zmieniały,
chociaż na pewno minęło już sporo czasu. Zawideofonowałem do DOKu.
	- Witamy Pana z największą radością, gdzie się Pan dzisiaj chciałby udać?
	Przedstawiłem pokrótce swój problem.
	- Hm... może poczeka Pan jeszcze trochę i cyferki się zmienią?
	- Czekałem już bardzo długo.
	- No to... a, już wiem. Pewnie ma pan stary system operacyjny! Jest pan
pewien, że zaznaczył pan opcję "System Display Update According to Current
Time" i ustawił opcję "System Display Update" na jedną minutę?
	- Erm, chyba nie.. ale kupiłem dzisiaj budzik razem z systemem!
	- Ach, czy kupił pan Microsoft Advanced Budzik (TM) - podkreślił technik - z promocji?
	- Tak jest.
	- No, to sprawa jest jasna! - technik uśmiechnął się pod wąsem, którego nie
miał - kupił pan tylko podstawowe oprogramowanie umożliwiające wyświetlenie
aktualnego czasu z dokładnością do roku. Musi pan dokupić odpowiednie moduły.
Co pana interesuje? Wszystko dla naszych klientów jest oczywiście dostępne
online. Musi pan tylko podłączyć budzik do wideotelefonu. Ma pan
skonfigurowany bufor budzika w wideofonie?
	- Erm, chyba nie...
	- No, nie ważne. Przez noc się to jakoś załatwi. Co pana interesuje?
Miesiące, dni?
	- No, minuty. I może sekundy...
	- Minuty - to będzie trochę kosztowało - technik zmierzył mnie taksującym
spojrzeniem - na sekundy chyba pana nie stać... oczywiście, są różne szerłery,
ale nie polecam, nie polecam...
	- No, byle mnie budził!
	- A, to nie ma problemu! Moduł budzenia przecież pan ma!
	Całe szczęście! Okazało się, że Microsoft Advanced Budzik (TM) ma wbudowany
ekologiczny, automatyczny, kinetyczno - obrotowy uniwersalny Home And Kitchen
Simple Digital Timer - jeśli mrugnąć porozumiewawczo w stronę boku budzika, to
równo za godzinę jedna ze stu siedemdziesięciu ośmiu możliwych do wyboru
Melodyjek Miłych Dla Ucha (TM) wypełni nasz pokój. 
	Dzięki temu wstałem, jak już wcześniej napisałem, punktualnie. Trochę było
tylko kłopotliwe to, że za każdym razem w nocy, gdy ustawiałem budzik na
kolejną godzinę (wypróbowałem osiem melodyjek! Szkoda, że noc nie miała 178
godzin!), musiałem wstać, żeby zapalić światło, bo inaczej budzik nie widział
jak mrugam. To nic, jutro kupię sobie jeden z tych wyłączników światła
Microsoftu, co reagują na smarknięcie. 
	Zaraz po przebudzeniu umyłem zęby. Moja wspaniała szczoteczka do zębów (TM)!
Czasy próchnicy, pasty i obrzydliwych, małych, nieprogramowalnych szczoteczek
już przeminęły. Uśmiechasz się, i wtedy szczoteczka sama sprawdza dokładnie,
konserwuje, myje i odświeża zęby oraz jamę gębową, oraz opcjonalnie dokonuje
prostszych operacji dentystycznych - nie muszę chodzić do dentysty, zwłaszcza
odkąd w wyniku błędu ochrony w module uzębienia mam sztuczną szczękę.
	- Dzień dobry, jak Ci się spało? - powiedziała szczoteczka - czy przy myciu
zębów chciałbyś posłuchać najświeższych wiadomości?
	- Oczywiście, moja szczoteczko - odpowiedziałem, chociaż odkąd ją mam
wiadomości są te same. Niestety, nie udało mi się znaleźć odpowiednich opcji w
module aktualizującym. Za to do końca życia będę wiedział, co się stało 25
maja 2015! Ponieważ wiadomości były dobre, uśmiechnąłem się - ale to moja
wina, że nie dostatecznie szeroko. Na szczęście krwotok udało mi się szybko
zatamować zimną wodą. Jak będę miał trochę dodatkowych pieniędzy, to kupię
sobie to nowe, 1024 bitowe oprogramowanie, które umożliwia mieszanie zimnej
wody z ciepłą.
	Dość szybko wyszedłem z domu. Okazało się, że dziś ciągle trwa aktualizacja
oprogramowania sieci komunikacyjnej, więc musiałem wziąć taksówkę. Akurat
jedna stała na poboczu, kierowca - generał Protection Fault (jak głosił napis
na displeju w taksówce) akurat karmił swojego tamakurczaka. 
	- Czy jest pan wolny?
	- Przykro mi, żonaty. Where do you want to go today? - powiedział taksówkarz
i umarł.


==========================================================================


/>Był wieczór. Kończyły się właśnie Wiadomości. Kobieta na szklanym
/>ekranie próbowała przekonać mnie, że pogoda się poprawi. Uśmiechnąłem
/>się ironicznie - od trzech dni mówili to samo, choć za oknem mroźny
/>wiatr i mżawka potęgowały jesienną aurę. W gazecie zapowiadali dobry
/>film, więc zasiadłem wygodnie w fotelu przy szklance herbaty i paczce
/>ziemnych orzeszków do chrupania. Wiadomości dobiegły końca i spiker
/>przedstawiał program na resztę wieczoru. Po chwili skończył i na
/>ekranie, przy wtórze charakterystycznej melodyjki, ukazała się znajoma
/>pomarańczowa kula z sakramentalnym napisem "REKLAMA". Miałem chwilę
/>czasu na zaopatrzenie się w miseczkę na łupiny od orzechów. W drzwiach
/>pokoju w moje myśli wdarły się znane reklamowe formułki :
/> - Hello !!!
/> - Ciocia z Ameryki ! - chłopiec nawet prawidłowo akcentował ostatnie
/>słowo.
/> - Hello ! 
/>Coś tu było nie tak.
/>W powtarzanej w kółko i w każdej możliwej chwili reklamie, zakodowanej
/>mimo woli w mózgu, coś nie grało.
/> - Hello ! Hej ! Do ciebie mówię !
/>Stanąłem jak wryty.
/> - Odwróć się wreszcie. Niegrzecznie jest rozmawiać z kimś będąc
/>odwróconym do niego plecami.
/>Paraliż ogarnął moje ciało. Zapomniałem o filmie i miseczce na łupki.
/> - Tak , tak ! Nie dziw się. Do ciebie mówię.
/>Wytężyłem wszystkie siły i odwróciłem się. Z ekranu telewizora
/>spoglądała na mnie ciocia, która jest tak mocna, jak jej bluzki.
/> - No co się tak patrzysz, jakbym ci rodzinę pingpongiem wymordowała ?
/>Tym razem, na odwrót, opuściły mnie wszystkie siły i musiałem
/>przytrzymać się futryny, żeby nie upaść. Zdołałem jednak dojść do kanapy
/>i usiąść.
/> - Chcę chwilę porozmawiać. No ? Jeszcze ci nie przeszło ? Ej ! Powiedz
/>coś ! - zachęcała reklamowa ciocia.
/> - Eee ... - tylko na tyle się zdobyłem. Reszta była pełnym zdziwienia
/>nieartykułowanym bełkotem. Ciocia nadal próbowała przerwać mój letarg.
/> - Słuchaj, wiem, że to się wydaje nierealne, ale  to się dzieje
/>naprawdę. No jak ? Pogadamy ?
/> - Dobrze ..., ale ..., to ... Nie ! To jakaś bzdura ! Chyba zwariowałem
/>!? Rozmawiam z jakąś babą z telewizora ! Nie ! Nie ! - odzyskałem werwę
/>i jasność umysłu. Już miałem wstać, gdy oberwałem butelką płynu do
/>wybielania .
/> - No , no ! Spokojnie, bez nerwów ! Lepiej uważaj, bo jest nas tu
/>więcej.
/>Rzeczywiście. Na ekranie pojawiły się postacie z innych reklam. Tatuś -
/>lichy czarodziej, prowadził piegowatą córeczkę, wsuwającą z cielęcym
/>spojrzeniem mleczny batonik. Dwie kobiety targały się za włosy kłócąc
/>się o to, co lepiej usunie przypalony tłuszcz z kuchenki. Zresztą, długo
/>by wyliczać. Byli wszyscy, którzy z uporem maniaka próbują wcisnąć coś
/>zdezorientowanemu telewidzowi i zarazem potencjalnemu klientowi.
/> - Nie podoba nam się twoje podejście do reklamy ! - ponownie zaczęła
/>"mocna" ciocia. Zabrzmiało to jak oskarżenie.
/> - Ale ... - chciałem coś powiedzieć, lecz dentysta reklamujący
/>szczoteczkę do zębów zagiętą w milionach miejsc wyrwał stojącej obok
/>kobiecie rurę od wykorzystującego kosmiczne technologie odkurzacza i
/>zamachał nią groźnie.
/> - Zamknij się lepiej ! - syknął złowieszczo.
/> - Ignorant ! - krzyknęła na pozór sympatycznie wyglądająca szatynka i
/>dostałem w brzuch   butelką szamponu  przeciwłupieżowego. Inni poszli za
/>jej przykładem i posypał się na  mnie  grad  niezwykłych  proszków, 
/>kremów,  szamponów,  płynów  i  past  do  zębów.   A wszystkie lepsze od
/>innych ...
/>Czarodziejka o płynu do garów zmarszczyła brwi.
/> - Masz jakieś wątpliwości, co do skuteczności naszych produktów ? -
/>rzekła pytająco. Wyglądała  dość  bojowniczo  tym  bardziej, że
/>podrzucała w ręce pożyczoną puszkę z żarciem dla kotów. Nie miałem
/>wątpliwości, kto jest celem.
/> - Eee ... nie ... Ja ... ja tylko tak ... - bąkałem nieśmiało. Nie było
/>to zbyt przekonywujące, gdyż kobieta ze spóźnionym refleksem, której
/>inna zapaćkała prześcieradło sokiem z buraków, wysunęła ochoczo
/>propozycję :
/> - Jak z niego taki niedowiarek, to pokażmy mu ich skuteczność !
/>Wszyscy zaczęli wychodzić z telewizora taszcząc, co tam tylko mieli.
/>Chciałem się zerwać i uciec, ale na chęciach tylko się skończyło. Dwaj
/>faceci, którzy roztrzaskali samochody, ale pięknie uśmiechnięci, bo są
/>ubezpieczeni w tej samej firmie, złapali mnie za ręce i przycisnęli
/>mocniej do kanapy. Pozostali uczestnicy tej swoistej egzekucji zabrali
/>się do wpychania mi w usta czekoladowych batoników, chipsów, tabletek
/>odchudzających, wlewając mi jednocześnie naturalny sok pomarańczowy,
/>oczywiście bez konserwantów. Inni smarowali mnie kremami, wylewali na
/>głowę szampony, mydlili nie tłustymi mydłami i prali na mnie ciuchy
/>cudownymi proszkami. Dzieciak, który zabłysnął inteligencją
/>stwierdzając, że czekoladowo-mleczny krem jest od krowy w paski, pacnął
/>mi dwie kanapki z takowym kremem na oczy, jakbym miał dojrzeć w nich tę
/>krowę. Chłopak z zezem wrzeszczał mi do ucha :
/> - Miałem pozmywać nacynia !
/>Drugi chłopak krzyczał mi do drugiego ucha :
/> - Tym !? No co ty !?
/>Jak kłębowisko żmij wiły się w głowie :
/> - Ja idę z czasem, z postępem ... O ! Masz łupież ... ja jestem
/>ubezpieczony ... to jest pyszne ... jak to możliwe, że panią stać na
/>nowe ... przyjemnie, świeżo ... najlepsze dla mężczyzny ... i jaki
/>zapach ... dojrzewają dziecięce marzenia ... naprawdę się udało ...
/>zapomnij o głodzie ...  zapewnia im pokarm bogaty ... z siłą wodospadu
/>... teraz prasujesz ... napięcie rośnie ... zwykły proszek nie ma szans
/>... zwykły ... nie ma szans ... nie ma szans ... nie ma ...
/>Wzdrygnąłem się w fotelu strącając ręką miseczkę z łupinami, które
/>zasypały pół dywanu. Chwilę trwało, zanim odzyskałem świadomość - "Zaraz
/>... A, film był nudny, zasnąłem ... Co za koszmar ! ".
/>Napisy na ekranie się skończyły i znów pojawiła się znajoma pomarańczowa
/>kula. Zerwałem się jak oparzony. Wyrwałem wtyczkę z kontaktu i, na
/>wszelki wypadek, antenę z telewizora. Opadłem wyczerpany na fotel
/>obiecując sobie nie wierzyć więcej filmowym recenzjom. 
/>
/>Dariusz Kowalski
/>P.S. Jako autor udostepniam powyzszy tekst jako freeware.
/>
/>Pozdrawiam wszystkich wielbicieli reklam.


==========================================================================


: >Czesc All!
: >
: >Coz to takiego SAP i RIP?


: To jest to, ze jak serwer jest mocno obciazony, to sapie i rypie :-).


==========================================================================

c
>>> nieprawda - Bill widzi wszytsko i wszystkich - wie o wszystkim co dzieje

>>Ty się zając śmiej! Jeszcze doczekasz tej chwili, że się będziesz bał
>>usiąść na kiblu, w obawie, czy ci Gates do d... nie zajrzy (kibel by
>>M$..)

>Do mojego może zajrzeć - łeb gnojowi deską przytrzasnę i się skończy.

>>Pozdrawiam (i nie życzę powyższego :-)
>Billowi ??


==========================================================================

c
Nigdy tak sie nie zdenerwowalem jak wczoraj, otoz do mojej OKIPAGE 4w
wlazly mi
mrowki faraonki!!! Czesc z nich wyciaglem, ale niestety obsraly mi
walek
swiatloczuly,
i wychodza plamy na wydruku.
Co z tym zrobic?


==========================================================================

c
Nigdy tak sie nie zdenerwowalem jak wczoraj, otoz do mojej OKIPAGE 4w
[dalej jak powyzej]
> Sprawa jest prosta.
> Poszukaj na jakims FTP programu "Virtual Mrowkojad".
> Zainstaluj i po klopocie.
> 
> :)


==========================================================================


> Mam inne "ciekawe" koncepcje:
> - klawiatura działająca pod kontrolą wbudowanego linuxa
> - samochód z wbudowanym linuxem
> - latarka z wbudowanym linuxem
> - ta ... no golarka z wbudowanym linuxem sterującym wzbudowanym
> procesorem rzecz jasna (ależ postęp, nie tak dawno były tylko z
> wbudowanym procem)

Dodatkowo proponuję linuxowy wielowątkowy odkurzacz - z kilkoma rurami
podpiętymi do jednego zbiorniczka na kurz. Oczywiście dostęp do
zbiorniczka jest sterowany przy uzyciu semaforów. Ponadto dodatki
kosmetyczne typu automatyczny 'mount' instalowanej rury, wykorzystanie
wiatraczka procesora do ciągnięcia kurzu i w crontabie zapisane
czyszczenie katalogu roboczego (zbiorniczek) codziennie w nocy :)


==========================================================================


> Dlaczego? Proznia odessa caly smrod. Siadasz/stajesz sobie jak normalnie,
> tylko sie przypinasz pasami (zawsze to w koncu jakis odrzut, a tu 
> niewazkosc).
> Potem pociagasz wajche, otwiera sie klapka i z takim szumem jak normalnie
> wszystko sie wysysa. Tylko trzeba szybko, zanim wszystko wylewituje i 
> albo
> wysmaruje cie calego (jak stoisz przed), albo tylko rzyc (jak siedzisz
> i dziure zapychasz soba). No, ale w razie czego mozna sie umyc (to jezeli
> siedzisz dlugo i czytasz). Jest moze pewne niebezpieczenstwo przyssania,
> ale po odrobinie treningu chocby i w domu z odkurzaczem...
>
Czlowieku - opatentuj to.
Juz widze te reklamy :
* Nowy model ubikacji *
* Podlaczasz sie, otwierasz buzie i wlaczasz pompe prozniowa w sedesie *
* Nie potrzebujesz tabletek przeczyszczajacych *
* Zapomnij o lewatywie *
* Tylko u nas *
* Dla majsterkowiczow - zestaw 'Zrob to sam' + odkurzacz (prosimy nie
  pomylic stron odkurzacza - nie ponosimy kosztow czyszczenia mieszkania) *
Ech...
;)

Tylko tylko, ze zamiast 'ide do sracza' trzeba bedzie 
mowic 'ide do ssacza' 
:)))



==========================================================================


>>> > Czy plyte CD-RW mozna nagrac w nagrywarce do plyt CD-R ?
 
>>> nie. ale na cd-rw mozna nagrywac cd-r.

>>A na adapterze Bambino-2 to mozna ???
>>Bo nie stac mnie na nagrywarke, a taki adapter to babcia ma...

>Sadzac po klasie odpowiedzi to moge ci podeslac grzechotki i smoczek,
>co by ci sie nie nudzilo podczas sesji ... nagraniowej ;-)))


==========================================================================


>
> No, bo nazewnictwo informatyczne zdecydowanie promuje kobiety :)
> My mamy: program, komputer, monitor, system, a nawet od czasu
> do czasu dysk, apage satanas, TWARDY! :))) A mezczyzni tylko
                                ^^^^^^^
> dyskietke lub ewentualnie klawiature :))))))

Wiesz, jedna z moich kolezanek wymienila juz trzeci dysk.
Wymiekaja przy niej, czy co ?
(Za to prace dyplomowa pisze z... niezawodnosci dyskow twardych :))))


==========================================================================


:>> > No nie. Szetlandy to sa takie swetry. Wiem, bo mam takie.
:>> A czy to nie sa owce, z ktorych sie ww. swetry robi?
:>owce to sa karakuly !!!
: Karakuly to takie robale (pluskwiaki): szybko biegaja, szybko sie
: mnoza, wszedzie wlaza, a jak sie pojawia to nie idzie wytepic.
         ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Nie, pluskwiakami to się przypina ogłoszenia na drzwiach. A to co 
opisał MSz to Armia Czerwona.


==========================================================================


>>Czy kto6 zna programy do niskiego formatowania dysksw,dyskietek ?
>
>Ja nie mam programu, ale mam sposob. Ustawiasz komputer na podlodze,
>najnizej jak tylko sie da i wpisujesz "format a:". Jesli nie dosc
>nisko, to mozesz ustawic sprzet w piwnicy.



==========================================================================


:> > Alez skad! Gorbi i Urban to takie papieskie blogoslawienstwo. A ta
:> > pustynia, co to na niej minotaury wykopywali ontolodzy to sie chyba
:> > inaczej
:> > nazywa.
: Ontolog to taka specjalnosc w medycynie, zajmuje sie skorupiakami

Nie - skorupiak to może być np. homer, lingwista albo krawatka, albo 
zwykły szkrab. A ontolog to taki facet[1], co siedzi na IRC i wszystko 
loguje ("on to loguje!").


==========================================================================


> No, to ci dopiero niebezpieczna technologia! :))) BTW, gdy uczęszczałam
> do biblioteki Ambasady Amerykańskiej (lub na projekcje filmów) to przy
> wejściu oczywiście były bramki i piszczki, a na dodatek przeszukiwali
> torby i wyjmowali z nich ostre narzędzia (np. nożyczki - pewnie, żeby
> lektury nie niszczyć :( ). Oczywiście przy wychodzeniu oddawali. I
> kiedyś, gdy pojechałam tam prosto z liceum, to jako narzędzie
> niebezpieczne zatrzymali mi przy wejściu ... ZX Spectrum :))))


He he, ja tam kiedys poszlam z plastikowym Uzi. Na wode. Zabralam na
zajecia i zapomnialam na smierc, a w bibliotece bywalam dosc czesto.
Ochroniarz zajrzal mi do torebki, kiwnal nieznacznie reka i z budki
wyjrzal prawdziwy straznik - dwa metry w gore, prawie tylez w barach, te
rzeczy. Oczywiscie zorientowali sie, ze to zabawka, ale przetrzymali i
tak. Kiedy wychodzilam, mieli na garniturach podejrzane mokre plamy i
byli dziwnie wesolutcy...



==========================================================================


: > pietnuje planete Ziemia, ze si tak szybko kreci i nic nie zdaze zrobic na
: > czas, a przede wszystkim nie moge sie pozadnie wyspac :)
: > Niech doba ma 60 h !!!!!!
: > 
: Po jakie licho? Żeby wprowadzili pięćdziesięciogodzinny dzień pracy ?
: :{{{{


==========================================================================


>1.Odpowiedź na problem
>  "zaden problem tez mi sie juz to kiedys zdarzylo"
>  "wiem o co chodzi ale nie pamietam gdzie to bylo"
>  "to jest niemozliwe uzywam XXX i nigdy ...."
>  "ten efekt mozna uzyskac rowniez w taki sposob: ..."
>
>2.Rozwiazanie problemu
>  "zmien system operacyjny (atrape systemu)"
>  "sformatuj twardziela i zainstaluj na nowo"
>  "sprawdz czy to na pewno sie dzieje bo to jest niemozliwe"
>  "do tego sluzy programik, ktory widzialem gdzies w internecie
>   ale niestety nie pamietam gdzie"


==========================================================================


: Hej !
: Moj koles ma taki problem. Jak wlacza komputer i startuje WIN95 to cos w
: srodku strasznie buczy. On podejrzewa, ze jest to wentylatorek procka. Jak

Jak to jest win95 to prawdopodobnie wentylatorek nie jest windows 95
compatybile. Na wszelki wypadek należy wyjac wentylatorek, wszystko
przeinstalować, włożyć wentylatorek, zrestartować i jeśli wszystko jest
ok, to po restarcie win95 powie, że wykryło nowy sprzęt (new CPU-fan
detected) i poprosi o dyskietki do reinstalacji sterowników klawiatury i
karty graficznej. Jeśli to nie pomoże należy w config.sys dodać linię:
install c:\windows\system\gdi.exe /E /P /CPU:FAN no_humming 2048


==========================================================================


VTAM!

To pewnie trzeba by było od razu na pl.rec.humor.najlepsze ale wysyłam na
POLIPa :)

Jesteśmy wpięci do TP-NET poprzez łącze FR. Z naszej strony jest Linux +
karta SANGOMa, łącze 256kbps. Od 4 miesięcy żadnych kłopotów z routingiem.
Dziś siadł routing do części sieci. Tzn. sytuacja wyglądała następująco: na
niektóre hosty w ramach TP-NETu mogłem wejść (i z nich dostawać się dalej
bez większych kłopotów na resztę świata) a do reszty nie miałem
połączenia. Routing kończył się na adresie interfejsu na routerze w TP SA.
Zadzwoniłem do Warszawskiego TP-NETu z prośbą o interwencję. No i zaczęło
się! (aha, podawane czasy są wierzytelne, mój aparat wyświetla czas
połączenia).
Dzwonie, odbiera technik (nie przedstawia się bo po co?)
- "Dzień dobry, nie mam routingu do części sieci"
- "Jaka firma?" 
podaję nazwę firmy. Czekam. Czekam. Czekam. W szóstej minucie ktoś podnosi
słuchawkę. Pomyłka, nie ta słuchawka. Przeprasza a ja czekam dalej. W
dziewiątej minucie wraca technik.
- "Ma Pan źle skonfigurowany router, nie ma prawa działać"
- "Ale przecież działa od 4 miesięcy!"
- "aha, to muszę jeszcze sprawdzić".
Mija następne 6 minut....
Technik zadaje pytanie klasy "a czy włączył Pan router do prądu?". Nieco
wkurzony informuję człowieka że:
a) TAK, jest włączony
b) Słyszeliśmy już kiedyś z Andym o czymś takim jak routing a nawet
zdarzyło nam się widzieć router CISCO  :)
c) NIE, nie zawiesiło nam się windows (nie używamy)
Pytam technika jakiego protokołu używają na routerach brzegowych. AS, BGP,
OSPF? Prosi żeby poczekać.
Mijają cztery minuty
Technik mówi: "Ja wiem co jest ale nie powiem bo jak Pan się tak doskonale
zna to będzie Pan wiedział". Przyznają się do kompletnego matołectwa w
dziedzinie TCP/IP i proszę o wyjaśnienie. Technik triumfalnie obwieszcza:
" Bo jak się Pan łączy do innej sieci a tam jest podsieć to się wtedy na
Pana routerze nie agreguje". Szczerze wzruszony tą genialną w swej
prostocie diagnozą proszę o podanie namiarów na RFC w którym podanym jest
obowiązek posiadania przez router źródłowy informacji o subnetach w sieci
docelowej oraz o (jeżeli to oczywiście możliwe) o informację gdzie mogę
trochę takiej agregacji do mojego routera dokupić (tak ze trzy wiadra
powinno wystarczyć, IMHO).
Technik wyraźnie się wkurza (chyba pomyliłem coś z tą agregacją, może
kupuje się ją nie na wiadra ale w zgrzewkach po 5 sztuk?)
W tzw. międzyczasie Andy puszcza pingi z maszyny w Gdańsku. Wyraźnie
stopują się już na wejściu w sieć TP-NETu. Na mój nos padł któryś z
głównych routerów i w tej chwili trwa propagacja map routingu (TP-NET
wykorzystuje BGP na głównych łączach i OSPF na lokalnych węzłach). Dla BGP
potrafi to trwać dość długo. A część chodzących połączeń to te które są
znane via OSFP lokalnie.
Nieoczekiwanie router rusza. Na liczniku telefonu 30 minut. Technik
wyraźnie ucieszony rozłącza się.
Komentarz jest chyba zbyteczny. Ale tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś mogł
podesłać mi po koleżeńsku zgrzewkę agregacji.... ;)


==========================================================================


> > > > >> Zatrudnie specjalistow od Nortona Commandera.
> > > >
> > > > Pilnie potrzebne panie do obslugi klawisza ENTER, pomalowane paznokcie
> > > > mile widziane!
> > > >
> > > > Albo: Operatora myszki trojprzyciskowej (znajomosc joysticka mile
> > > widziana).
> >
> > > Nie bede sie powtarzac, ale na pewno nie znasz Office.
> >
> Maly podrecznik obslugi klawiatury (z zeszytow kolezanek)
> spacja - dlugie proste u dolu,
> enter  - najbardzie kanciasty klawisz


==========================================================================


Wiadomosc z grupy pl.biznes...



>Poszukuje osoby która mogłaby być pomocna w pchaniu
>większej ilości wódy (rzędu ok. 100 butelek) przez granice na lewo.
>(zarobek do ustalenia)


==========================================================================


>>Instalacja misia poszła gładko.

>	Spoko.

>>Outlook Express działa bez problemu,

>	Bomba.

>>ale przeglądarka WWW nie chce się połączyć z żadnym adresem internetowym.

>	Daj spokój, czepiasz się.


==========================================================================


>J>        ŚLICZNE,  SZNAUCERKI ŚREDNIE
>J>        PIEPRZ I SÓL

Hmmm... pieprz i sól? A dokładniejszy przepis można poprosić?


==========================================================================


>> mam podobny problem ale tylko jak sąsiad właczy pralkę.
>>Jedynym rozwiązaniem to kawał stalowej blachy ustawionej eksperymentalnie.
>>Blacha zredukuje pole magnetyczne.
>>Nie należy jej stawiać między ekranem a użytkownikiem:)))
>
>A dlaczego?
>Wstawiony w to miejsce redukuje migotanie radykalnie, i w dodatku
>prawie nie trzeba eksperymentowac :-)


==========================================================================


 > 1 Akwarium nie powinno stac blisko okna (np. parapet bezposredni), bo nie
 > ma kontroli ilosci swiatla (sam to przecwiczylem na wlasnej skorze)
                               ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
zmiesciles sie do akwarium? 8-)


==========================================================================


(pl.comp.pecet)

>	Witam!
>	Poszedłem dzisiaj z klawiaturką do serwisu. Serwis j.w.
>Wchodzę i mówię dzieńdobry. Wyciągam klawiaturę z plecaczka i czekam,
>aż któryś z panów przestanie rozmawiać przez telefon. Poza tym, że
>jeden z rozmawia z kolegą, to wszystko w porządku. Kiedy ten drugi po
>odłożeniu sluchawki zajął się kolegą i Norton Commanderem(tym razem
>siedzącym obok) powtórzyłem:
>- Dzień dobry, przyniosłem klawiaturę do naprawy.
>	Spojrzał, podniósł się i pyta:
>- A co sie stało?
>- Klawisze się zepsuły.(jakby mogło coś innego)
>- A jakie?
>- Spacja, control, shift, strzałki w dół i w lewo.
>- Dużo gramy, co? (gwarancja nie obejmuje grających?)
>- Ostatnio jakby mniej i do tego myszą.(ale właściwie, co go to
>obchodzi?)
>- No, no trzy dni przed końcem gwarancji...(to już za późno?)
>- Pięć. (ale różnica)
>- Ale tu jest trzy.
>- Ale klawiatura już była naprawiana, bo się sypie.
>- No, no, ale ostatni raz to w marcu zeszłego roku, to nie można
>powiedzieć, że się sypie
>	Obraził się? (Młody, na oko 19-20 lat) Powiedzałem coś o tym,
>że tu zawsze taka miła obsługa i w ogóle, że taki fachowy serwis.
>Niezbyt sarkastycznie.
>- Jeżeli pan zawsze taki to co sie dziwić?
>- Bez urazy, nie widziałem tu wcześniej nikogo z panów.
>	Jednak się obraził. (???) Wziął dane (szkoda że nie imię ojca)
>- Będzie na jutro.(dziwne, zawsze robili na poczekaniu)Ale ja i tak
>zadzwonię (???????)
>- To ja poproszę zastępczą.
>	Łojezu jak się wkurzył. Ale nic nie powiedział, tylko zaczął
>miotać się, szukając jakiejś. W końcu zamaszystymi ruchami odpiął
>"swoją" (niezłe mają zaplecze w firmie, nieprawdaż?).
>	Patrzę na kwitek, a tam pole na numer seryjny.
>- Proszę jeszcze wpisać numer klawiatury.(co mi odbiło?)
>- Co się panu stało?


==========================================================================


> Nie wiem czy temat juz wyplywal (podejrzewam ze tak), ale do tej pory tu 
> nie grzebalem. Problem sprowazda sie do tego, czy pisac "kliknac na 
> ikonie", czy "kliknac ikone". Dla mnie (i paru znajomych osob) ta druga 
> forma jest oblesna, niestety z upodobaniem stosuje ja Microsoft.

	Osobiscie wylacznie klikam _na_ ikonkach niezaleznie od zdania
Microsoftu.

Pozdrawiam klikajac Microsoft


==========================================================================


>A jak szary user moze dowiedziec sie, ze jest inwiligowany??? 

Powinien to uznawac za pewnik:)))


==========================================================================


> > Zanim jednak przejdę do sedna zaznaczyć muszę, że towarzystwo było
> > wyjątkowo męskie, co w pewien sposób wyjaśnić by mogło zarówno poruszany
> > temat, jak i sposób jego potraktowania. 
> > ... dokonaliśmy
> > jednogłośnego i jedynie słusznego podziału ww. reprezentantek na trzy
> > główne grupy: 1) kobiety, 2) laski i 3) dupy...
> > Dokładniejszych wniosków, do jakich doszliśmy następnie chwilowo
> > przynajmniej nie przytoczę, dodam jedynie, że dotyczyły one przede
> > wszystkim możliwości zawarcia poszczególnych rodzajów charakterów w jednej
> > osobie, a także powiązań oraz punktów spornych pomiędzy nimi trzema. Nie
> > podam, ponieważ bardzo jestem ciekawy waszego zdania na ten temat.
> 
> 	Możesz sobie darować te wnioski. Nie wiem czemu, ale jestem
> przekonana, że będą śmiertelnie ;>>> nudne. Lepiej napisz dekadenckie
> opowiadanko s-f. Pierwsza scena: bohater idzie ulicą. Wybrał się na
> podryw, więc uważnie przygląda się przechodniom. Najpierw wpada mu w oko
> piękna kobieta, która jednak przesuwa ponad nim wzrokiem jakby w ogóle
> nie istniał. Potem zauważa śliczną istotę o pustej, nieruchomej twarzy i
> martwych oczach, za którymi nie ma mózgu. To laska - bohatera nie stać
> na nią, bo nie jest sponsorem. Wreszcie, kiedy już prawie stracił
> nadzieję, spostrzega coś w rodzaju strusia bez szyi i głowy. Kształtna
> dupa na dwóch zgrabnych nogach, okrytych pończochami typu kabaretki,
> jest w sam raz odpowiednia dla naszego bahatera. W końcu jest on tylko
> samobieżnym fiutem ;)


==========================================================================


>jak podrobic karty telefoniczne ?

Odbic na kolorowym ksero, po czym na ten czarny pasek nakleic kawalek
tasmy magnetofonowej z nagraniem najnowszego przeboju Disco-Polo.
Automat tego nie zdzierzy i pusci...


==========================================================================



Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. (c) 1997